"My dwie, my trzy, my cztery" Sarah Crossan, czyli jak poezja może wpłynąć na życie
Cześć!
Jeśli śledzicie mnie od jakiegoś czasu to pewnie wiecie, że jestem dość dużą fanką książek, które wydaje Wydawnictwo Dwie Siostry. Nie lubię ich tylko ze względu na oryginalność okładek oraz szatę graficzną (która i tak zawsze mnie zachwyca) ale również za to o jakiej tematyce wydają książki. Jak na razie udało mi się przeczytać trzy książki od tego wydawnictwa (DZIĘKUJĘ!) i każda z nich była naprawdę wyjątkowa i mimo że dotykała tematu delikatnego nie czułam się jakby to było coś uznawane za tabu.
"My dwie, my trzy, my cztery" opowiada historię kilkunastoletniej Apple, która jest wychowywana i mieszka razem ze swoją babcią przez większość życia. Stało się tak, bo kiedy dziewczynka była trzylatką jej mama wyszła z domu z walizką po kłótni z babcią i już nie wróciła. Aż do teraz! Po jedenastu latach mama Apple postanawia wrócić i "naprawić" swoje błędy. Jednak to jak Apple wyobrażała sobie swoje życie razem z rodzicem a to jakie jest ono teraz odchodzi daleko od tego co dziewczyna myślała. Czy Apple odnajdzie się w swoim środowisku? Czy nowi przyjaciele jej pomogą? Da sobie radę w "nowym" życiu?
Nie byłam bardzo zaskoczona, kiedy po przeczytaniu "My dwie, my trzy, my cztery" uznałam, że książka jest genialna. Z własnego doświadczenia wiem, że Wydawnictwo Dwie Siostry wydaje tylko takie książki: z humorem i przesłaniem. To co mi podobało się najbardziej w książce Sary Crossan to jej fabuła. autorka wplotła kilka bardzo ciekawych wątków do swojej historii (a raczej historii Apple). Mimo tej wielowątkowości wszystko się ze sobą zgrało idealnie. W "My dwie, my trzy, my cztery" mogliśmy znaleźć wątek matki, która nie umie zająć się dziećmi, nadopiekuńczej babci, zerwanej przyjaźni, pierwszej miłości oraz poezji. Ten ostatni watek bardzo mi się spodobał. Wiersze, które autorka przemyciła do książki są naprawdę piękne. Mimo że nie jestem fanką poezji, muszę przyznać, że te utwory mnie zafascynowały a w szczególności jeden "Dżabbersmok" Lewis'a Carroll'a. Wiersze są dla Apple bardzo ważne, mimo że na początku wstydzi się pokazywać w nich swoje prawdziwe uczucia i myśli. Ukrywa to wszystko pod przykrywką tekstów o jej psie, piłce nożnej. Jednak warto przelewać swoje odczucia szczerze na papier np. w postaci wierszy o czym główna bohaterka się przekonała.
Książkę czytało mi się szybko i przyjemnie. Z tego co też zauważyłam podczas czytania książek Dwóch Sióstr: najpierw czytam trochę powoli, odkładam ją co jakiś czas a potem, kiedy poznaje więcej wątków, akcja zaczyna się rozkręcać czytam bez przerwy do końca! W "My dwie, my trzy, my cztery" nie brakowało też elementów zaskoczenia. Największym zaskoczeniem była Rain, czyli tytułowa bohaterka opowieści (tej oryginalnej). W zupełności nie spodziewałam się, że się pojawi. Bardzo polubiłam też bohaterów "Apple and Rain". Każdy z nich był mocno zarysowany i wyrazisty- miał swój charakter, swoje wady i zalety, mocne i słabe strony. Sara Crossan ma lekkie pióro i potrafi przemycić w swoją historię trudne tematy, o których raczej unika się rozmowy, jednak w taki sposób, żeby czytelnik coś z tego wyciągnął i nie czuł odrazy do sytuacji.
W kilku słowach podsumowania. "My dwie, my trzy, my cztery" to niesamowita książka pełna wspaniałych wątków, ciekawych bohaterów i niespodzianek!
Dziękują Wydawnictwu Dwie Siostry za wysłanie mi książki "My dwie, my trzy, my cztery" i za naszą całą dotychczasową współpracę!
Nie byłam bardzo zaskoczona, kiedy po przeczytaniu "My dwie, my trzy, my cztery" uznałam, że książka jest genialna. Z własnego doświadczenia wiem, że Wydawnictwo Dwie Siostry wydaje tylko takie książki: z humorem i przesłaniem. To co mi podobało się najbardziej w książce Sary Crossan to jej fabuła. autorka wplotła kilka bardzo ciekawych wątków do swojej historii (a raczej historii Apple). Mimo tej wielowątkowości wszystko się ze sobą zgrało idealnie. W "My dwie, my trzy, my cztery" mogliśmy znaleźć wątek matki, która nie umie zająć się dziećmi, nadopiekuńczej babci, zerwanej przyjaźni, pierwszej miłości oraz poezji. Ten ostatni watek bardzo mi się spodobał. Wiersze, które autorka przemyciła do książki są naprawdę piękne. Mimo że nie jestem fanką poezji, muszę przyznać, że te utwory mnie zafascynowały a w szczególności jeden "Dżabbersmok" Lewis'a Carroll'a. Wiersze są dla Apple bardzo ważne, mimo że na początku wstydzi się pokazywać w nich swoje prawdziwe uczucia i myśli. Ukrywa to wszystko pod przykrywką tekstów o jej psie, piłce nożnej. Jednak warto przelewać swoje odczucia szczerze na papier np. w postaci wierszy o czym główna bohaterka się przekonała.
Książkę czytało mi się szybko i przyjemnie. Z tego co też zauważyłam podczas czytania książek Dwóch Sióstr: najpierw czytam trochę powoli, odkładam ją co jakiś czas a potem, kiedy poznaje więcej wątków, akcja zaczyna się rozkręcać czytam bez przerwy do końca! W "My dwie, my trzy, my cztery" nie brakowało też elementów zaskoczenia. Największym zaskoczeniem była Rain, czyli tytułowa bohaterka opowieści (tej oryginalnej). W zupełności nie spodziewałam się, że się pojawi. Bardzo polubiłam też bohaterów "Apple and Rain". Każdy z nich był mocno zarysowany i wyrazisty- miał swój charakter, swoje wady i zalety, mocne i słabe strony. Sara Crossan ma lekkie pióro i potrafi przemycić w swoją historię trudne tematy, o których raczej unika się rozmowy, jednak w taki sposób, żeby czytelnik coś z tego wyciągnął i nie czuł odrazy do sytuacji.W kilku słowach podsumowania. "My dwie, my trzy, my cztery" to niesamowita książka pełna wspaniałych wątków, ciekawych bohaterów i niespodzianek!
Dziękują Wydawnictwu Dwie Siostry za wysłanie mi książki "My dwie, my trzy, my cztery" i za naszą całą dotychczasową współpracę!



Komentarze
Prześlij komentarz
Hejka!
*Bardzo by mi było miło, gdybyś napisał komentarz. To dla mnie wielka motywacja, a dla Ciebie kilka słów.
*Przeczytam każdy komentarz.
*Nie przyjmuje komentarzy z wulgaryzmami. Takie komentarze będę usuwać.
Dziękuję!