O pięknej przyjaźni na dobre i na złe, czyli "Piękne złamane serca" Sary Barnard


Cześć!

Mieliście kiedyś, a może macie, przyjaciela, któremu możecie powiedzieć wszystko, nie boicie się zadzwonić do niego o drugiej w nocy i wypłakać mu się do telefonu? Taka przyjaźń łączyła Rosie oraz Caddy, póki nie pojawiła się bardzo tajemnicza Suzanne.


Tytuł: "Piękne złamane serca"

Tytuł oryginału: "Beautiful broken things"
Autor: Sara Barnard
Wydawnictwo: insignis
Liczba stron: 348
Ocena: 3.5/5


"Ja byłam odważna, ona była szalona, razem sprawiłyśmy kłopoty."

Głównymi bohaterkami są Rosie i Caddy. Dziewczyny znają się od 10 lat i są nierozłączne, mimo że nie chodzą do tych samych szkół. Caddy jest grzeczną dziewczynką z prywatnej szkoły a Rosie dość szaloną przyjaciółką. Ta pierwsza postanowiła, że w wieku szesnastu lat przeżyje coś Epokowego, gdyż uważała się za dość nudną osobę. Wszyscy dookoła niej mieli co opowiadać o sobie a ona co? Nic. Wszystko zaczęło się, kiedy do szkoły Rosie przychodzi nowa dziewczyna- Suzanne. Jest bardzo tajemnicza, szalona i myślę że można ją określić jako bad girl. Tylko że skrywa pewien bardzo nieprzyjemny sekret: ma pewne problemy rodzinne i psychiczne, od których próbuje uciec ale nie jest to wcale takie proste. Caddy bardzo chce jej pomóc ale tak naprawdę wpada w bardzo błotniste bagno.


Moja niska ocena wynika głównie z tego, że książka mnie nie wciągnęła kompletnie do mniej więcej połowy. Czytało mi się ją wolno i nic szczególnego się tam się działo oprócz wybuchów zazdrości ze strony Caddie. Było to dość denerwujące ale w końcu każdy może komuś zazdrościć, szczególnie jeśli tutaj chodzi o twoją przyjaciółkę! Więc co nawet wybaczyłam, ale potem, kiedy zaczęło cis się dziać Suzanne zaczęła mnie irytować. Ja naprawdę rozumiałam, że ona ma problemu i jakoś próbuje się od nich uwolnić ale nic nie przychodzi od tak. Jak na szesnastolatkę wcale się tak nie zachowywała: rzucała krzesłami w szkole, uciekała z domu, piła alkohol, paliła trawkę i wiele innych rzeczy, które normalnie się nie pochwała. Denerwowało mnie też to, że nie dała sobie pomóc i musiało dojść do tragicznego wypadku, żeby oprzytomniała.

"Nikt nie jest w stanie złamać serca taj jak najlepsza przyjaciółka"

Jeśli chodzi o sam pomysł na książkę to uważam, że był bardzo dobry. Wykonanie trochę gorsze. Sara Barnard pokazała, że nie tak prosto bozbyć się swojej przeszłości i zapomnieć o wszystkich krzywdach, których się doznaje. Z chorobą psychiczną jest tak, że ona jest i nie chce puścić nie ważne jak późno nie chcemy się jej trzymać. Autorka bardzie wyraźnie to pokazuje u za to daje jej duży plus.



Zachęcam Was też bardzo do podziwiania tej przepięknej okładki wydawnictwa Insignis. Jest to jedna z najładniejszych na mojej półce. Lubię na nią patrzeć. Pięknie się mieni złotem i trudno oderwać od niej oczu.

A teraz krótka notka dla Was: nie bójcie się mówić o swoich problemach ludziom, którym ufacie. Jeśli nie chcecie zawsze możecie zadzwonić do wielu linii telefonicznych, do których możecie się wygadać anonimowo. 
Kryzysowy Telefon Zaufania: 116 123


Dajcie znać co Wy myślicie o "Pięknych złamanych sercach" i czy macie takich przyjaciół na dobre i na złe!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Rok Szczura" Clare Furniss, czyli jak pogodzić się ze startą według Pearl

Najlepsza książka o wikingach, czyli "Klan" Adrienne Young {przedpremierowo}

Złoczyńcy jako bohaterowie, czyli "Szóstka Wron" Leigh Bardugo