Kolejne BUM! w świecie książek, czyli "Czas Żniw" Samanthy Shannon

no siema.

Witam Was w kolejnym poście na moim blogu. Dzisiaj przybliżę Wam trochę "Czas Żniw" Samanthy Shannon. Jakiś czas temu było o tej książce dość głośno na booktube, czy bookstagramie. Zastanawiałam się dość długo, czy kupić tą pozycję ale w końcu ciekawość wzięła górę i zajrzałam do księgarni i zgarnęłam "Czas Żniw" z półki jakby od tego zleżało moje dalsze życie. Myślałam też czy kupić od razu wszystkie trzy części i potem pogadać o nich razem, ale że jestem dość wybredna najpierw chciałam dać szansę pierwszej części tej siedmiotomowej serii.

Jak według Was wyglądałby Londyn za jakieś 42 lata? Miałabym wtedy jakieś 58 lat, czyli w sumie nie było by ze mną aż tak źle. Moje wyobrażenie na temat Londynu z 2059 jest takie, że będzie on wyglądał mniej więcej tak samo tak teraz. Ta książka jednak przedstawia go inaczej. Wszystko (tak jakby) to Sajon i każdy człowiek albo jest niewidzącym (czyli nie ma żadnych "magicznych" umiejętności) albo jest jasnowidzem - wróżbitą, medium, sensorem, augurem, stróżem, narwańcem albo skoczkiem. Każdy też ma jakąś aurę, dzięki której jest rozpoznawalny. 

Akcja "Czasu Żniw" rozgrywa się właśnie w takich Londynie w 2059 roku. Bohaterkom książki jest dziewiętnastoletnia Paige Mahoney, która pracuje dla Jaxona Halla. Dziewczyna pozyskuje informacje o ludziach, poprzez wnikanie do ich umysłów. Paige jest sennym wędrowcem i zdradą jest już sam fakt, że oddycha. Jednak pewnego dnia okazuje się, że zostaje złapana, ale nie trafia do normalnego więzienia tylko do kolonii karnej w Oksfordzie, o którym ludzie myślą, że to tylko legenda. Oksford jest kontrolowany przez tajemnicza rasę zwaną Refaici. Naczelnik zainteresowany Paige przyjmuje ją pod swoja opiekę i postanawia ją szkolić. 

Pochłaniałam "Czas Żniw" leżąc na kocyku na plaży i słuchając szumu fal Bałtyku. Ale mimo to pierwsze 200 stron w ogóle do mnie nie przemówiło. Jestem chyba jedną z nielicznych osób, która nie pałała miłością do tej pozycji od pierwszego akapitu. Książka wydała mi się taka, jak każda inna pozycja o tematyce fantastycznej. Jednak potem, kiedy akcja rzeczywiście się ruszyła i Paige zaczęła w końcu myśleć jak wrócić do domu, książka bardziej mnie pochłonęła.

To co w "Czasie Żniw" mnie na pewno urzekło to zakończenie i pewien ship (parring), który przewidziałam  już w sumie na samym początku książki. Jestem normalnie niczym Dr Reid z Criminal Minds :) Moim zdaniem jeśli reszta serii The Bone Season będzie tak dobra jak pierwsza część będzie to mogło dorównywać w sprzedaży nawet Harremu Potterowi.

A Wy już czytaliście "Czas Żniw"? Jeśli tak, to co o nim myślicie? Reszta części (na razie wydanych) jest równie dobra jak ta? Koniecznie dajcie znać w komentarzu :)

Chains- Nick Jonas
CZAS ŻNIW- SAMANTHA SHANNON

Wydawnictwo SQN






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Rok Szczura" Clare Furniss, czyli jak pogodzić się ze startą według Pearl

Najlepsza książka o wikingach, czyli "Klan" Adrienne Young {przedpremierowo}

Złoczyńcy jako bohaterowie, czyli "Szóstka Wron" Leigh Bardugo