Kolejna manga jako powieść detektywistyczna, czyli "Manhole" Tetsuya Tsutsui.

no siema.

Jak pewnie widzicie po tytule tego jakże cudownego i niezwykle wyczekiwanego :) posta dzisiaj zagłębie się w treść kolejnej mangi na mojej półce, czyli po prostu będzie to kilka słów o "Manhole" Tetsuya Tsutsui. Znalazłam ją w sumie przypadkiem chodząc pomiędzy półkami w Empiku (szczerze to szukałam, czy wyszły dalsze części mangi o Sherlocku :)). Rzuciła mi się w oczy, bo miała dość ciekawy opis (i przyciągała okładką) :
Środek dnia. Z kanału na środek ulicy wychodzi nagi, zakrwawiony człowiek. Kilka chwil później wymiotuje krwią na przechodnia i pada martwy. Podczas autopsji okazuje się, że miał w sobie nieznaną odmianę tropikalnego pasożyta. Prowadząca śledztwo para detektywów ustala, że mężczyzna był przed śmiercią przetrzymywany i prawdopodobnie, specjalnie zakażony. Tymczasem podobne symptomy zaczynają pojawiać się u obryzganego krwią przechodnia. Okazuje się, że tajemnicza choroba jest przenoszona przez kontakt z krwią i niektóre insekty. Miastu zaczyna grozić epidemia, a wszystkie wskazówki kierują śledczych do mrocznych zakątków podziemnych, miejskich labiryntów. 

Szukałam dość długo różnych informacji na temat tej mangi, która bardzo mnie zaciekawiła, aż w końcu znalazłam na pewnej stronie interesujące mnie rzeczy (ale to poważnie brzmi :)). Z tego co tam wyczytałam "Manhole" z gatunku jest horrorem i seinen. Na początku nie miałam zielonego pojęcia co to jest póki ciocia Wikipedia mnie nie uratowała:
*Seinen-manga (jap.青年漫画) manga lub anime adresowana głównie do młodych mężczyzn w wieku pomiędzy 18 a 30 lat.*

Ja raczej nie jestem w wieku pomiędzy 18 a 30 (bo dopiero skończyłam 15), a tym bardziej nie jestem mężczyzną. No ale cóż. Mangę przeczytałam i nie widzę powodu, żeby była tylko dla facetów. 

Bardzo polubiłam głównych bohaterów, czyli Mizoguchi (głównego detektywa) i jego pomocnice Inoue. Mogę powiedzieć, że to dość nietypowe, że lubię główne postacie. Na ogół mnie denerwują i nie mogę ich znieść. Wiadomo, że Mizoguchi nie jest jak Sherlock, który spojrzy na coś i zna całą historię tego przedmiotu, jednak jest detektywem, który zna się na swojej robicie. Ma fajne poczucie humoru i idealnie pasuje do swojej roztrzepanej towarzyszki/ podwładnej. Ale jak to zawsze bywa w książkach (i nie tylko) musi być ten bohater, który jest denerwujący i irytujący. Mowa tu o Koichiro Koizumi, czyli naczelniku wydziału śledczego komendy miejskiej policji w Sasanarze. O ile lubię ludzi z poczuciem, o tyle on miał taki suche żarty, że żal było czytać. Ale wiecie, to zależy tylko od autora: jeśli chce stworzyć taką postać to ją stwarza.

Jeśli chodzi i fabułę to bardzo mi się spodobała. Podoba mi się pomysł z pasożytem i zakończenie, które jest tak niespodziewane, że szkoda słów. Przez to zakończenie cały czas myślę o tym, czy kupić drugą część, czy nie. Niestety nigdzie nie mogę znaleźć kontynuacji "Manhole".

A co Wy byście zrobili gdyby na świcie pojawił się pasożyt, który jest bardzo zaraźliwy i zabija? Ja na pewno dostałabym cykora i nie prowadziła takiej sprawy jak Mizoguchi. Podziwiam gościa, serio. 

Mam nadzieję, że szybko znajdę kontynuację i śledzę kolejny cudowny wieczór...



MANHOLE- TETSUYA TSUTSUI

Wydawnictwo Studio JG




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Rok Szczura" Clare Furniss, czyli jak pogodzić się ze startą według Pearl

Najlepsza książka o wikingach, czyli "Klan" Adrienne Young {przedpremierowo}

Złoczyńcy jako bohaterowie, czyli "Szóstka Wron" Leigh Bardugo