"Tamte dni, tamte noce", czyli czemu nigdy nie spojrzę na brzoskwinię tak samo? 🍑


Przyznam się Wam do czegoś. Przez baaardzo długi czas nie chciałam sięgać po "Tamte dni, tamte noce". Nie wiem dlaczego. Kiedy książka weszła do księgarni było o niej głośno na bookstagramie (część Instagrama, gdzie mówi się o książkach). Praktycznie wszyscy o niej mówili, że jest bardzo dobra i to wielki hit. Kiedy widzę, że książka zbiera same dobre opinie to najczęściej od niej uciekam. Spędzając trochę czasu w Internecie wiem, że zawsze musi pojawić się jakaś krytyczna opinia. Jakoś ostatnio mnie olśniło, że na okładce "Tamte dni, tamte noce" jest zdjęcie z filmu, w którym gra jeden z moich ulubionych aktorów, czyli Timothee Chamalet. Myślę że ocenianie książki po tym jaki aktor jest na okładce jest najgorszym sposobem na ocenę ale przynajmniej dzięki niemu mogłam przekonać się, czy ta książka jest naprawdę aż taka dobra.


"Tamte dni, tamte noce" opowiada historię młodego chłopaka o imieniu Elio. Jego rodzice mają we Włoszech dom, do którego zapraszają na wakacje ludzi, żeby pracowali i się rozwijali. Tam Elio poznaje Oliviera. Rozpoczyna się ich letni romans. Spędzają razem bardzo dużo czasu i szybko łapią wspólny język. W ich związku pojawia się wiele emocji jak strach, obsesja drugą osobą, fascynacja i pożądanie. Wspólna bliskość zaskakuje dwójkę mężczyzn szczególnie, że ich relacja pogłębia się jeszcze bardziej podczas wspólnego wyjazdu do Rzymu. Wtedy też zaczynają rozumieć, że rozstanie będzie najcięższą rzeczą z jaką będą musieli się zmierzyć.


Bardzo się cieszę, że postanowiłam jednak sięgnąć po "Tamte dni, tamte noce". Uważam, że jest to jedna z najlepiej napisanych książek. Bardzo spodobał mi się styl autora. Książka jest pisana z punktu widzenia jednego z głównych bohaterów, czyli Elio. Ma on bardzo wartościowe przemyślenia i jego patrzenie na świat jest również bardzo ciekawe. Mimo że na początku książki jest nastolatkiem, wie czego chce, jest oczytany i umie zająć stanowisko nawet w trudnych tematach. Jego postrzeganie świata i przemyślenia są bardzo wartościowe i zaznaczyłam kilka znaczących fragmentów np. kiedy mówi o "byciu" i "posiadaniu" czy jeden z moich ulubionych, który zacytuje: "wszędzie wdziałem zasłony, ukrywające to, czego chciałem, o czym nie wiedziałem, że tego chce, o czym nie chciałem wiedzieć, że tego chce. Taki stan potrafi być cudowny, ale może też być piekłem." ("Tamte dni, tamte noce" str. 255).  W ogóle w książce można znaleźć bardzo ważne fragmenty, nad którymi można się pochylić, jak np. rozmowa Elio z ojcem o bólu, rozłące i zapomnieniu. 

" Jeśli jest ból, pielęgnuj go, a jeśli płomień, nie zdmuchuj go, nie obchodź się z nim brutalnie" ("Tamte dni, tamte noce" str. 296).

Dużym plusem tej książki jest też to, że nie skupia się na relacji dwóch mężczyzn a na emocjach i uczuciach, jakie w niej występują. Bardzo się cieszę z takiego rozwiązania, bo miałam wrażenie, że bardzo dużo autorów zaczęło wplątywać wątki LGBT do książek, dlatego że zaczęto o tym mówić. Tak naprawdę takie emocje jak w związku Elio i Oliviera mogą pojawić się też u innych par, które muszą radzić sobie z zerwaniem i zapomnieniem. 

Uważam że "Tamte dni, tamte noce" to bardzo piękna książka, którą warto przeczytać chociaż ze względu na wartościowe rozmowy bohaterów. Jeśli chodzi o wspomnianą w tytule brzoskwinie to musicie przeczytać książkę, żeby dowiedzieć się o co mi chodzi. 😉

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Poradnia K za wysłanie mi książki i możliwość jej recenzji.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Rok Szczura" Clare Furniss, czyli jak pogodzić się ze startą według Pearl

Najlepsza książka o wikingach, czyli "Klan" Adrienne Young {przedpremierowo}

Złoczyńcy jako bohaterowie, czyli "Szóstka Wron" Leigh Bardugo