"Uprowadzone" Natashy Preston, czyli mój pierwszy patronat! {przedpremierowa recenzja} 💮

Jestem bardzo podekscytowana, nie tylko tym, że mogłam przeczytać kolejną książkę Natashy Preston, ale też dlatego, że dostałam patronat nad tą pozycją! 💜 Pojawienie się mojego loga z tyłu jakiejś książki było moim ogromnym marzeniem. Mimo że książka przyszła już do mnie jakiś czas temu i skończyłam ją czytać, to nadal nie mogę wyjść z szoku, że mam patronat. Uważam to za mój mały osobisty sukces tego nowo rozpoczętego roku.
Recenzja "Uprowadzonych" jest przedpremierowa, bo książka wychodzi na półki w księgarniach już 15 stycznia 2020 roku, więc jeśli Was zachęcę do przeczytania jej moją recenzją to zachęcam do nabycia.

W miasteczku, w którym mieszka Piper od jakiegoś czasu znikają nastolatkowie. Większość myśli, że dzieciaki po prostu uciekają, bo nie chcą spędzić większości życia w takiej zapyziałej mieścinie. W końcu znika dziewczyna, którą Piper i jej najlepsza przyjaciółka Hazel znają ze szkoły. Postanawiają dowiedzieć się, co tak naprawdę dzieje się z nastolatkami, którzy rzekomo uciekają. nie przewidziały jednak, że przez to trafią w sam środek piekła. Same zostają uprowadzone i przetrzymywane w opuszczonym domu w środku lasu wraz z pozostałymi porwanymi. Tam poddawani są różnym torturom jak polewanie lodowatą wodą, przebywanie w za gorących i za zimnych temperaturach, nie spanie przez kilka dni, siedzenie w ogłuszającej ciszy i przerażająco głośnych dźwiękach a na końcu trafiają do pokoju zero, gdzie muszą stoczyć walkę na śmierć i życie. Piper jednak nie zamierza się poddać i chce się stamtąd wydostać za wszelką cenę.

Stwierdzam, że tej książki się nie czyta. Przez nią się dosłownie płynie. Zaczęłam czytać ją pewnego popołudni i kiedy po chwili oderwałam się od czytania zauważyłam, że przeczytałam już 200 stron. Z "Uprowadzonymi" jest jak z filmem, który się ogląda, nie jest jakiś genialny, niezwykle wymyślny, ale przy nim czas szybko leci. Jednak nie oznacza to też, że film (w tym wypadku książka) są dobre. Książka me zdecydowanie kilka wad. Jedną z nich są nielogiczne wydarzenia. Dziewczyna widzi w kawiarni chłopaka, którego zna z widzenia z akcji charytatywnych i podczas pobytu nad jeziorem ten sam chłopak z kolegą proponują jej podwózkę i mimo że ma rower tuż obok to wsiada do samochodu z nieznajomym chłopakiem. No jak głupim trzeba być, żeby to zrobić ❗ Po drugie autorka wprowadziła pewną postać tuż za połową książki. Bohater ten miał wielki udział w plot twiście, ale to nie jest najważniejsze. Wielką głupotą według mnie było to, że Piper zobaczyła Evana i od razu zapałała do niego uczuciem. Ja rozumiem miłość od pierwszego wejrzenia, ale dziewczyna ma 16 lat, jest w sytuacji, w której może umrzeć i nagle zakochuje się w chłopaku, który trafia razem z nią do "piekła". Myślę ża Natasha Preston mogła rozegrać to w trochę lepszy sposób jak np. wprowadzić jego postać od początku.

Po przeczytaniu już trzech książek Natashy Preston zauważyłam pewien schemat w fabule, którą pisze. Główną bohaterką jest na ogół dziewczyna, która lubi zagadki kryminalne, i to ona zostaje wplątana w całą serie nieszczęść. Wszystko dzieje się w jakiejś małej mieścinie, wsi, miasteczku. Za każdym razem protagonistka zakochuje się w jednym z chłopaków, którzy niekoniecznie są dobrymi chłopcami. Jest to dość schematyczne, ale mi osobiście to nie przeszkadza, bo autorka zawsze jakoś choć trochę wychodzi z tego schematu i mnie czymś zaskakuje. Miałam przyjemność dawno temu, czytać pierwszą książkę Natashy Preston, czyli "Uwięzione" i naprawdę widzę, że autorka poprawiła się w swoim pisaniu m.in. mam wrażenie, że pisze bardziej lekko i płynnie. Automatycznie przyjemniej się czyta o losach bohaterów.

Dziękuję bardzo jeszcze raz Wydawnictwu Feeria Young, dzięki któremu dostałam patronat nad "Uwięzionymi" i za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki przedpremierowo.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Gdy ogień gaśnie" Will Hilla, czyli powieść inspirowana historią Gałęzi Dawidowej

"Enola Holmes. Sprawa złowieszczych bukietów" Nancy Springer, siostra Sherlocka Holmesa!? 🔍

Moje pierwsze spotkanie z George'm Orwell'em, czyli kilka słów o "Roku 1984"