Nowa edycja Sherlocka, czyli manga o sławnym detektywie

no siema.
Ci, którzy mnie znają wiedzą, że ja raczej komiksów (czy też powieści graficznych) czytać nie lubię. Wole ciągły tekst, zero obrazków. Pamiętam, że po raz pierwszy sięgnęłam po mangę na początku tego roku. Zobaczyła jak moja koleżanka czyta na przerwach te "komiksy" i była w nie tak wciągnięta, że świata po za nimi nie widziała. A kiedy oglądało się jej zeszyty okładki i marginesy były wypełnione rysunkami postaci z jej ulubionych mang (dodajmy, że m ogromny talent plastyczny). Więc ja wzięłam i podeszłam do niej z zapytaniem czy ma pożyczyć jakąś mangę. Powiedziała, że chętnie mi pożyczy obie części o Killer Cage (tytułu niestety nie pamiętam). Wiecie pewnie jak to było. Na mangę wystarczy jeden wieczór i po sprawie. Skończyłam szybko i poprosiłam o następną. Koleżanka zaproponowała mi "Are you Alice?". Jest to bardziej brutalna wersja znanej Nam dobrze Alicji w Krainie Czarów. Obie pozycje mnie w pewien sposób zaintrygowały, więc sama postanowiłam znaleźć i kupić coś takiego. Kiedy buszowałam po sklepie książkowym dowiedziałam się, że ma wyjść czwarty sezon Sherlocka. I w tym samym momencie rzuciły mi się w oczy trzy mangi. Jakie? Oczywiście o sławnym detektywie! Od razu zaopatrzyłam się w trzy części. Mam tu na myśli: Studium w różu, Niewidomego Bankiera i Wielką Grę.

"You see, but you do not observe." 

Myślę, ze w oddzielnych akapitach podzielę się z Wami moją opinia na temat każdej z trzech części.  Chyba zapomniałam Wam napisać, że scenariusz został napisany przez Stevena Moffata oraz Marka Gatissa a o ilustracje zadbała Jay.. Zatrzymam się tu na chwile przy ilustracjach. Tak jak pewnie widzicie na zdjęciach postaci odwzorowane są dokładnie tak samo jak postaci ze sławetnego serialu. Nie ma w nich nic z tych (nazywanych przeze mnie) kanciastych postaci z mang czy anime. Jay. jest bardzo utalentowana osobą, na pewno. 

"You have a grand gift for silence, Watson. It makes you quite invaluable as a companion."

Jednak wróćmy do głównego tematu posta, czyli jak mi się podobało, co myślę o nowym wydaniu Sherlocka etc. Jeśli chodzi o pierwszą mangę, czyli Studium w różu miło mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się w ogóle, że można to zrobić tak dobrze (jak na mangi). Bo umówmy się: Sherlock to niepowtarzalna postać, która doczekała się tylu adaptacji, że trzeba się nieźle postarać, żeby się wyróżnić.  Wiadomo nie było to idealne odwzorowane serialu, czy Studium w szkarłacie Arthura Conan Doyle'a ale i tak było to ciekawe.

"Nie jestem psychopatą! Tylko wysoko funkcjonującym socjopatą!"

Niewidomy bankier to zdecydowanie moja ulubiona część, zarówno w serialu jak i książce. Końcowa (prawie) scena zawsze mi się podobała i tak tez było w przypadku mangi. Czytałam ja cały wieczór (zapominając, ze następnego dnia szkoła :)) i cały czas czekałam na te ostatnie kilka stron. Emocjonowałam się podobnie jak przy
oglądaniu serialu.

"Anderson, nie odzywaj się. Zaniżasz IQ całej ulicy."

Trzecia część, czyli Wielką Grę przeczytałam (niestety) tylko dla postaci Moriart'ego (tego uroczego psychopaty :)). Czekałam na niego przez całą mangę ale i tak zachwyciłam się tym, jak cudownie jest odwzorowany (jak zresztą reszta  postaci). Nie mogę się doczekać kolejnych części. W ogóle mam nadzieje,  że takowe wyjdą i będę mogła się w nie zaopatrzyć.  Tak jak mówiłam: jak na mangi jestem pozytywnie zaskoczona i polecam Wam ją z czystym sumieniem.



P. S. Cytaty pochodzą z mang i książki, fotografia własna.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Rok Szczura" Clare Furniss, czyli jak pogodzić się ze startą według Pearl

Najlepsza książka o wikingach, czyli "Klan" Adrienne Young {przedpremierowo}

Złoczyńcy jako bohaterowie, czyli "Szóstka Wron" Leigh Bardugo