Przerażający retelling baśni braci Grimm, czyli "Dom soli i łez" Erin A. Craig 🐢
Jeej mój drugi patronat ✌️ Bardzo się cieszę, że mogę reprezentować takie dobre książki. Książka miała swoją premierę 11 marca, ale niestety nie zdążyłam przeczytać ją przed tą datą. Miałam w ogóle jakiś zastój czytelniczy przez dłuższy czas, ale dałam sobie z nim radę i czytam znowu dużo.W Highmoore mieszkało dwanaście sióstr. Były bardzo szczęśliwe a zamek był przepełniony uśmiechem. Jednak potem wszystko zaczęło się psuć. Kolejne siostry umierały. Nad rodziną spoczęła klątwa, którą nikt nie wie jak złamać. Pozostałe siostry wymykają się z zamku, aby chodzić na tajemnicze bale. Ich buciki bardzo szybko się zużywają. Nich oprócz nich nie wie dlaczego. Skąd się wzięła klątwa? Jakie tajemnice skrywają członkowie rodziny? Czy ktoś dowie się o tajemniczych balach dziewcząt?
Bardzo lubię retellingi baśni. A tym jest właśnie "Dom soli i łez". Przedstawia on trochę inaczej baśń braci Grimm "Stańcowane pantofelki". Muszę się przyznać, że nie słyszałam o niej albo jeśli tak, to bardzo dawno temu i teraz jej kompletnie nie pamiętam. A zastanawiając się jaką historię przedstawiła autorka myślałam o zupełnie innej (myślałam o Kopciuszku, bo pantofelki, ale to nie było to, więc csii to nasza mała tajemnica). Moim zdaniem nie nazwałabym bym "Domu soli i łez" takim porządnym i poprawnym retellingiem. Prędzej powieścią opartą na motywach ze "Stańcowanych pantofelków". Nie oznacza to wcale, że książka jest zła, ale tak naprawdę z tej baśni wyciągnięto wątek tańczenia na balach, zniszczonych bucików i zgadywanie przez kandydatów na mężów, dlaczego one się tak ścierają (przyczym temu poświęcono zaledwie kilak stron). Myślę, że autorka rozbudowała tę baśń i sprawiła, że była na pewno bardziej przerażająca niż oryginalna historia braci Grimm.
Sam pomysł na książkę i jego wykonanie bardzo mi się podobało. Akcja była wciągająca i ciekawa. Aczkolwiek znowu powtórzył się schemat dość statycznej akcji przez większość książki i nagłego zakończenia z dużą ilością wydarzeń. Jednak nie przeszkadza to w czytaniu i na pewno nie sprawia, że książka jest dobra. To szybkie zakończenie jest też dużym plusem. Takiego rozwiązania sprawy i co tak NAPRAWDĘ działo się z siostrami nie przewidziałam, mimo że jestem całkiem niezła w przewidywaniu zakończeń. W ogóle uważam że cały świat wykreowany przez Erin A. Craig jest bardzo ciekawy i niezwykły. Bohaterowie to Ludzie Soli, gdyż całe życie spędzają przy morzu albo na morzu, wierzą w swoich bogów, ale też każdy "lud", myślę że mogę ich tak nazwać, ma własne zwyczaje. Jest to bardzo ciekawe i na pewno dobrze przemyślane. Bardzo podobał mi się niewielki wątek i wspomnienie żółwi morski, bo tak jak Annaleigh, główna bohaterka, uwielbiam je całym sercem! 🐢🐢

Myślę że warto też osobno wspomnieć o postaci, która całkowicie skradła moje serce. Od dawna nie czytałam książki, w której mogłam znaleźć tak zwanego "krasza książkowego". "Dom soli i łez" dostarczył mi Cassiusa. No cud chłopak po prostu. Jeśli śledzicie mnie trochę na Instagramie to pewnie nie przegapiliście moich instastories, gdzie zachwycałam się jego postacią (wręcz błagałam, żeby ktoś znalazł mi takiego chłopaka jak on). Coś jest w nim takiego magnetycznego, że przyciąga i nie można się od niego uwolnić.
Książkę niezwykle przyjemnie się czytało. Pomogła w tym na pewno szata graficzna, która jest naprawdę prześliczna. Rysunki ośmiornicy na początków rozdziałów i stronie tytułowej są naprawdę super! 🐙 Jeśli lubicie książki, w której pełno jest magii, sekretów, tajemnic i przy których możecie poczuć gęsią skórkę to zachęcam do przeczytania "Domu soli i łez"!
Dziękuję bardzo Wydawnictwu Feeria Young za możliwość zrecenzowania "Domu soli i łez" 🐚 oraz uwzględnienie mnie w jej patronacie.

Oho, to lektura stuprocentowo dla mnie, szczególnie że pełno w niej magii, sekretów i tajemnic. Na pewno sięgnę. :)
OdpowiedzUsuńPomistrzowsku
bardzo się cieszę <333
Usuń