"Strata" Eve Ainsworth, gdy świat się kończy {przedpremierowa recenzja} 💔

Ostatnio tak się zaczytałam w thrillery, że zapominałam sięgnąć po jakąś literaturę dla młodzieży. Na szczęście Wydawnictwo Zielona Sowa to zmieniło, dając mi możliwość zrecenzowania pewnej bardzo ciekawej książki.

"Starta" opowiada historię Alfiego. Chłopak stracił osobę, która była bardzo ważna w jego życiu, wręcz najważniejsza. Licealista nie może się pozbierać po tym wydarzeniu, jest mu bardzo ciężko. Nie umie poradzić sobie ze stratą. Nagle na jego drodze staje Alice. Dziewczyna również ma duże problemy. Co się stanie, kiedy dwójka ludzi dotknięta przez los, spotka się? Czy uda im się pomóc sobie nawzajem?

"Wszyscy mamy blizny. W środku i na zewnątrz. Dzięki nim jesteśmy tym, kim jesteśmy".
~ "Strata" Eve Ainsworth, str. 250

Eve Ainsworth tworzy książki dla młodzieży. Jednak nie te o miłości, zerwaniu i schodzeniu się z powrotem, ale książki, nad którymi młodzież (ale również i dorośli) mogą się pochylić i przemyśleć. Porusza tematy, o których tak łatwo nie rozmawiamy i przedstawia je w formie wspaniałych książek.

Myślę że stracicie naprawdę dużo nie czytając tej książki. Jest ona bardzo prosta w swoim przekazie. Pokazuje jak młodzi ludzie radzą sobie z bólem, stratą, skrzywdzeniem, czyli jak wygląda żałoba wśród młodzieży. Dzięki przeczytaniu "podziękowań" na końcu książki dowiedziałam się, że autorka zainspirowała się historią spotkanego przez nią chłopca, który stracił matkę. Tak poruszyła ją jego opowieść, że nie mogła o nim zapomnieć. Tak też narodziła się książka pod tytułem "Strata". Bardzo się cieszę, że książka została oparta na jakimś wiarygodnym źródle i że Eve Ainsworth miała jakąś widzę w tym temacie.

Bardzo ważne w tej książce są przemiany wewnętrzne bohaterów. Tak naprawdę każdy przeszedł jakąś zmianę, Alfie, Alice, mama dziewczyny i ojciec licealisty. Są one zauważalne i fajnie że odkrywaliśmy je kawałek po kawałeczku wraz z czytaniem. Zmiany były bardzo płynne i naturalne. Nie działy się nagle, za pomocą machnięcia magiczną różdżką, ale były stopniowe i w każdym etapie sytuacji bohaterów mogliśmy obserwować ich zmiany w myśleniu i postrzeganiu świata. Bardzo lubię czytać książki, w których protagoniści przechodzą jakieś zmiany, dorastają do sytuacji dla nich niegdyś ciężkich, czy pomagają sobie nawzajem w trudnych chwilach.

Ciekawym rozwiązaniem było również przeplatanie rozdziałów z retrospekcją życia Alfiego, kiedy jego mama żyła. Dzięki temu poznajemy jego emocje od samego początku i lepiej widzimy jego zmianę. Co ciekawe retrospekcje są pisane narracją trzecioosobową, a rozdziały o "teraźniejszości" z punktu widzenia chłopaka. Autorka stworzyła bohaterów, którym aż chcemy pomóc, wysłuchać i zrozumieć. Książkę czyta się bardzo przyjemnie, mimo że temat, który porusza już taki nie jest. Przewracałam kartki jedna po drugiej, pochłaniałam kolejne strony, żeby dowiedzieć się jak potoczy się los Alfiego i Alice. Dużym plusem są też krótkie rozdziały, które opowiadają o czymś konkretnym. Akcja nie jest sflaczała ani rozwleczona w czasie.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa za wysłanie tak wartościowej lektury i możliwość zrecenzowania jej przed premierą (26.02.2020) 💚



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Złoczyńcy jako bohaterowie, czyli "Szóstka Wron" Leigh Bardugo

Najlepsza książka o wikingach, czyli "Klan" Adrienne Young {przedpremierowo}

Przyjaciele z Creekwood powracają, czyli "Leah gubi rytm" Becky Albertalli {PRZEDPREMIEROWO}