"Syrena i Pani Hancock" Imogen Hermes Gowar, czyli o niebezpiecznych syrenach i pięknych kobietach 🌊

Kolejna cudowna pozycja za mną. Ostatnio jakoś tak trafiam na same dobre pozycje. Tym razem o syrenkach! Już od jakiegoś czasu chciałam przeczytać jakąś książkę, gdzie wątkiem będą syrenki i w końcu się udało! Tym samym zorganizowałam u siebie na Instagramie mały syrenkowy maraton. Był on trochę niewypałem ale przynajmniej ja na tym skorzystałam i sięgnęłam po "Syrenę i Panią Hancock". Podchodziłam do tej książki z myślą, że będzie bardzo dobra i oczekiwałam od niej bardzo dużo. Czy zaspokoiła moje oczekiwania?

Pan Hancock jest kupcem, który nagle traci statek ale za to zyskuje inną niesamowitą rzecz, którą jest właśnie syrena. Przerażony kupiec postanawia na niej zarobić, najpierw wystawia ją w kawiarni. Tam ta poczwara zyskuje niezły rozgłos i sprawia, że wielu ludzi chce wejść w posiadanie syreny. Dlatego też Pan Hancock postanawia sprzedać syrenę do domu rozpusty. Tam okazuje się, że są rzeczy dużo bardziej niebezpieczne i przebiegłe niż syreny.

Tak jak wspominałam wcześniej miałam bardzo duże oczekiwania w stosunku co do tej książki. Oczekiwałam nie wiadomo jakiego geniuszu, bestsellera z najwyższej półki. A spotkałam się po prostu z książką o dobrej historii i ciekawym bohaterami. Zastanawiam się teraz, czy gdybym ni dała jej takiej wysokiej poprzeczki to czy bym inaczej ją oceniła. Nie wiem. Teraz już się tego nie dowiemy. Jednak po przeczytaniu "Syreny i Pan Hancock" czułam pewien niedosyt. Naprawdę nie wiem z czym się on wiązał ale on tam był i mi towarzyszył jako emocja po lekturze.
Jednak od razu mówię: ta książka nie była zła, była wręcz bardzo dobra. Bohaterowie byli bardzo dobrze wykreowani. Każdy z nich był inny i miał swój ważny wkład w fabułę. Jednak przy bohaterach trzeba głównie zwrócić uwagę na to, że większość z nich przeszła jakąś przemianę wewnętrzną. Niektóre z nich były dobre, niektóre nie, jednak każda z nich była bardzo zauważalna. Jakoś w kiedyś w szkole miałam napisać wypracowanie o postaci, która przeszła jakąś zmianę wewnętrzną i pamiętam jak bardzo się trudziłam, że takowego bohatera znaleźć. Wystarczyło przeczytać tylko "Syrenę i Panią Hancock" i mogłam spokojnie opisać przemiany u, co najmniej, pięciu osób. 😝

Musze jednak powiedzieć, że oczekiwałam więcej wątku o syrenach samych w sobie. Tak naprawdę mamy tylko dwie syreny. Z czego pierwsza jest martwa i tylko pokazywana po kawiarni i domach rozpusty a druga nawet nie jest materialna. Nie mówię że nie miały one wpływu na bohaterów, bo , w szczególności, ta druga bardzo im mieszała w głowie, jak to syreny mają w zwyczaju w legendach i mitach. Jednak po prostu liczyłam na więcej ilościowo syren w "Syrenie i Pani Hancock".


Jednym z, moim zdaniem, ważnych wątków było jak musiały sobie radzić kobiety w XVIII wieku. Jeśli nie miały bogatego męża i nie miały zapisane po nim żadnych pieniędzy to nie miały jak przeżyć. Mogły tylko iść i sprzedawać swoje ciała za pokaźnie sumki, żeby potem kupić sobie coś do jedzenia. Niestety światem rządzi pieniądz, czy to dawno temu, czy teraz. Imogen Hermes Gowar zawarła również w swojej książce wątek traktowania Mulatów, czy ogólnie ludzi z ciemniejszą karnacją, przez bogatych białych. Na przykład , za dziewczynę Mulatkę, mężczyźni płacili więcej, ponieważ ma taki "egzotyczny" kolor skóry i chcieli się wzbogacić o kolejne "doświadczenie".

Chciałabym zwrócić też uwagę na oprawę graficzna. Oczywiście to nie ona jest w książce najważniejsza ALE to nie zmienia faktu, że jest to chyba najładniejsza okładka jaką mam na półce- zarówno obwoluta jak i zwykła okładka. Błyszczy się, to po pierwsze. Myślę że Wy dobrze wiecie, że ja jestem sroką okładkową więc jeśli coś się błyszczy na okładce to muszę to mieć. Nie jest to dobry nawyk, ale no cóż. Musze z tym żyć...🙎  Jako taką ciekawostkę Wam powiem, w ogóle też pierwszy raz spotykam się z czymś takim w książkach, jako ostatni tekst po podziękowaniu i 'o autorze' znajdują się coś jak 'nota o czcionce'. Dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak pismo Caslon'a. Był on projektantem czcionek pochodzącym ze słynnej angielskiej rodziny. Stworzył on wiele pięknych czcionek, które zostały umieszczone w wzorniku czcionek. wkrótce bardzo wielu drukarzy zaczęło używać jego czcionek. Uwaga cytuję "czcionka Caslon stanowiła powrót do wcześniejszych stylów. Charakteryzuje się niezwykłą regularnością i symetrią, a także pięknem kształtu i proporcji liter, przez co zdaje się czytelna i otwarta, ale nie słaba czy delikatna." Jest to jedna z najbardziej czytelnych czcionek oraz jest ona najczęściej używana do druku książek. Taka ciekawostka 😀


Szybko podsumowując. "Syrena i Pani Hancock" to niezwykle ciekawa opowieść. Porusza wiele ważnych tematów ale przy tym nie jest nudna. NO I TA OKŁADKA 😍

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Gdy ogień gaśnie" Will Hilla, czyli powieść inspirowana historią Gałęzi Dawidowej

"Enola Holmes. Sprawa złowieszczych bukietów" Nancy Springer, siostra Sherlocka Holmesa!? 🔍

Moje pierwsze spotkanie z George'm Orwell'em, czyli kilka słów o "Roku 1984"