"Sto godzin nocy" Anna Waltz, czyli jak przetrwać najgorszy huragan (nie tylko atmosferyczny)

[🍧]

Myślałam że szybciej uda mi się wyjść z dołka pełnego recenzji ale jednak trochę się przeliczyłam. Może zacznę dzisiaj od kilku słów na temat Wydawnictwa Dwie Siostry. Do tej pory przeczytałam cztery książki o tego wydawnictwa, cztery genialne książki. Ich tematyka była nietuzinkowa i raczej inna od reszty. Pozycje te poruszały tematy, które raczej nie spotyka się w książkach a niektóre z nich można nazwać nawet tematami tabu w dzisiejszym świecie. Każdą książkę czytałam z przyjemnością i wiedziałam, że na żadnej się nie zawiodę. Przy każdej zaproponowanej pozycji miałam podobne pozytywne myśli typu: "to będzie dobre", "już nie mogę się doczekać", "fajnie brzmi opis". Dlatego też gorąco Was zachęcam do sięgania po książki od Dwóch Sióstr.

Teraz tak po krotce, o czym ta książka jest. Główną bohaterką jest czternastoletnia Emilia December de Wit, która ma obsesje na punkcie bakterii, a raczej ich braku. Nagle w jej, w brew pozorom, normalne życie wkrada się przysłowiowy huragan. A wszystko przez jej ojca. Dlatego dziewczyna postanawia uciec do Nowego Jorku i zacząć nowe życie. Ma wszystko zaplanowane- bilety na samolot kupione, mieszkanie wydaje się wynajęte. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Jednak okazuje się, że nawet najlepiej zaplanowana podróż może okazać się katastrofą, niewypałem i być pełna niechcianych i niezaplanowanym problemów. Do tego jeszcze do Nowego Jorku zbliża się huragan Sandy, który zdecydowanie NIE był zaplanowany. Czy mała Emilia da sobie rada sama w tym wielkim mieście? Czy pogodzi się z rodziną i wybaczy ojcu wszystkie błędy?

Recenzowałam już kilka książek od Dwóch Sióstr i zawsze zapominałam napisać o jednej bardzo ważnej rzeczy a jest nią mianowicie rozmiar książek, które wydają. Nie są one długie, mają 200 coś stron, pisane są dużymi literami (dzięki temu moja babcia, której pożyczałam ich książki mogła je bez problemu przeczytać) i ich format też nie jest duży, więc można je zabierać zawsze ze sobą. Wrzucić do torebki, plecaka a nawet wziąć pod pachę.
"Sto godzin nocy" ma 250 stron mniej więcej dzięki temu cały czas akcja trwa, cały czas coś się dzieje. Nie było momentu w którym chciałam odłożyć książkę. Chciałam ją czytać i czytać i czytać! Musiałam wiedzieć jak potoczy się historia Emilii, Setha, Jima i Abby, którzy razem siedzieli w stworzonym przez siebie schronie przeciw-huraganowym. Bardzo podoba mi się relacja jaka stworzyła się między nimi. Wiem, że ostatnio powtarzam dość często ale ostatnio trafiam na książka, gdzie relacja między bohaterami rozwija się bardzo naturalnie i prawdziwie. Często w książkach możemy znaleźć przyjaźnie, które pojawiają się od razu: bohaterowie poznają się i już są przyjaciółmi na całe życie. "Sto godzin nocy" pokazuje nam, że na takie prawdziwe przyjaźnie potrzeba czasu i trzeba zaufać sobie na wzajem. Jednym z momentów, który podobał mi się najbardziej to ten, w którym Emily idzie na poszukiwanie działającego gniazdka, gdyż w części NY, w której ona się znajduje po huraganie odcięło ich zupełnie. Tylko niektóre kawiarnie miały prąd i tam zapraszali ludzi, żeby naładowali swoje telefony i napisali do bliskich. Emilia znajduje jedno takie miejsce, gdzie ludzie zebrali się z ładowarkami wokół kilku gniazdek i wtedy też Emilia daje sobie sprawę z tego, że mimo że nie zna tych ludzi w ogóle łączy ją z nimi jakaś niewidzialna więź spowodowana wspólnym przeżyciem huraganu. Był to zdecydowanie najpiękniejszy moment w "Stu godzinach nocy" dla mnie. 
Zakończenie również jest bardzo mocną stroną tej książki. Pokazuje jak ciężko jest nam wybaczać ale jak ważne jest też wysłuchanie drugiej osoby za nim się ją o coś oskarży. Warto też czasem zastanowić się, czy ta osoba szczerze nie żałuje i czy nie zasługuje na drugą szansę. 

Muszę Was bardzo przeprosić za poślizg z tą recenzja. Nie wiem co się stało ale nie byłam wstanie napisać słowa na blogu jeszcze jakiś czas temu i nie wiedziałam w ogóle jak się zabrać z pisanie recenzji "Stu godzin nocy". Przepraszam! Chciałabym też podziękować Wydawnictwu Dwie Siostry za cierpliwość i wyrozumiałość oraz za wysłanie mi tej wspaniałej książki!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Rok Szczura" Clare Furniss, czyli jak pogodzić się ze startą według Pearl

Najlepsza książka o wikingach, czyli "Klan" Adrienne Young {przedpremierowo}

Złoczyńcy jako bohaterowie, czyli "Szóstka Wron" Leigh Bardugo