"Stary człowiek i morze"- Ernest Hemingway [RECENZJA]
Hej wszystkim!
Witam Was po bardzo długiej nieobecności. Trochę się u mnie w życiu pomotało, ale wracam z nową energią i zapałem! Dość długo siedziałam i myślałam, czy napisać tę recenzję, gdyż książka, o której chcę opowiedzieć może i jest głęboka w swoim znaczeniu, ale i krótka (moje wydanie ma ok 80 stron).
Jak widać po tytule, książką, o której Wam opowiem jest "Stary człowiek i morze" Ernest'a Hemingway'a. Myślę, że to nazwisko każdy słyszał. Ernest Hemingway jest znany z takich opowiadań jak np. "Komu bije dzwon" oraz właśnie ze "Starego człowieka i morza", za którego dostał literacką Nagrodę Nobla. Kiedy przeglądałam w Internecie jakieś informacje na temat tej książki uderzyła mnie prostota tej historii. Dlatego też sięgając po tę książkę nie spodziewałam się fajerwerków. Jednak spotkałam się z bardzo miłym zaskoczeniem.
Opowiadanie Ernest'a Hemingway'a przedstawia historię rybaka Santiago. Jest on już człowiekiem w podeszłym wieku, który ryby łowi niedaleko wybrzeży Hawany (stolica Kuby). Santiago bardzo wiele przeżył w swoim życiu. Jednak od bardzo wielu dni nic nie udaje mu się złowić. Ludzie w miasteczku uznali go za pechowca, dlatego też nie pozwalają wypływać z nim na łowienie. Jednak Santiago cały czas wierzy, że uda mu się złowić ogromną rybę. Z tego powodu, pewnego dnia, postanawia wypłynąć na wody. Po pewnym czasie udaje mu się złowić pięknego, wielkiego marlina. Ryba również się nie poddawała i ciągnęła rybaka przez kilka dni i nocy. W końcu Santiago zdołał zabić marlina. W drodze powrotnej rekiny zwabione zapachem krwi dobrały się do wielkiej ryby. I tak Santiago wrócił do zatoki z samym szkieletem marlina.
"Starego człowieka i morze" pochłonęłam w niecałe dwie godziny. Czułam potem straszny niedosyt. Chciałabym więcej! Ernest Hemingway zachwycił mnie swoim style pisania. Opowiadanie ma z pozoru bardzo prostą fabułę, kilka dłuższych opisów i tak naprawdę jeden główny wątek (i kilka pobocznych, tak myślę). Jednak mimo to wszystko stanowi niesamowitą całość. Dzieło Amerykanina ma pewne cudowne przesłanie, że "człowiek można pokonać, ale nie zniszczyć". Santiago przez wiele, wiele dni nie mógł złowić żadnej, mimo to ciągle miał wiarę i nadzieję, że uda mu się następny połów. Dzięki tej niezłomnej wierze udał mu się utrzymać wielkiego marlina przez kilka dni i nocy. Jednak na samym końcu, kiedy dopłynął już praktycznie do brzegu rekiny rzuciły się na rybę. Santiago został pokonany, jednak w dalszym ciągu się nie załamał i do końca wierzył, że uda mu się coś zachować z marlina, a jeśli nie to, że następnym razem mu się uda.
Opowiadanie Ernest'a Hemingway'a przedstawia historię rybaka Santiago. Jest on już człowiekiem w podeszłym wieku, który ryby łowi niedaleko wybrzeży Hawany (stolica Kuby). Santiago bardzo wiele przeżył w swoim życiu. Jednak od bardzo wielu dni nic nie udaje mu się złowić. Ludzie w miasteczku uznali go za pechowca, dlatego też nie pozwalają wypływać z nim na łowienie. Jednak Santiago cały czas wierzy, że uda mu się złowić ogromną rybę. Z tego powodu, pewnego dnia, postanawia wypłynąć na wody. Po pewnym czasie udaje mu się złowić pięknego, wielkiego marlina. Ryba również się nie poddawała i ciągnęła rybaka przez kilka dni i nocy. W końcu Santiago zdołał zabić marlina. W drodze powrotnej rekiny zwabione zapachem krwi dobrały się do wielkiej ryby. I tak Santiago wrócił do zatoki z samym szkieletem marlina.
"Starego człowieka i morze" pochłonęłam w niecałe dwie godziny. Czułam potem straszny niedosyt. Chciałabym więcej! Ernest Hemingway zachwycił mnie swoim style pisania. Opowiadanie ma z pozoru bardzo prostą fabułę, kilka dłuższych opisów i tak naprawdę jeden główny wątek (i kilka pobocznych, tak myślę). Jednak mimo to wszystko stanowi niesamowitą całość. Dzieło Amerykanina ma pewne cudowne przesłanie, że "człowiek można pokonać, ale nie zniszczyć". Santiago przez wiele, wiele dni nie mógł złowić żadnej, mimo to ciągle miał wiarę i nadzieję, że uda mu się następny połów. Dzięki tej niezłomnej wierze udał mu się utrzymać wielkiego marlina przez kilka dni i nocy. Jednak na samym końcu, kiedy dopłynął już praktycznie do brzegu rekiny rzuciły się na rybę. Santiago został pokonany, jednak w dalszym ciągu się nie załamał i do końca wierzył, że uda mu się coś zachować z marlina, a jeśli nie to, że następnym razem mu się uda.
- Weronika

Komentarze
Prześlij komentarz
Hejka!
*Bardzo by mi było miło, gdybyś napisał komentarz. To dla mnie wielka motywacja, a dla Ciebie kilka słów.
*Przeczytam każdy komentarz.
*Nie przyjmuje komentarzy z wulgaryzmami. Takie komentarze będę usuwać.
Dziękuję!