Bestseller rosyjski nazywany "Harrym Potterem dla dorosłych", czyli "Obcy" Maxa Frei

no siema.

Ostatnio miałam zastój czytelniczy. Cały swój czas poświęciłam na "Krzyżaków", których nawet polubiłam, ale nie o tym ta historia. Mimo że oddałam się Zbyszkowi i Maćkowi udało mi się dokończyć inną pozycję. Jest ona na mojej liście ""currently reading" tak od dwóch miesięcy. A to dlatego, że zaczęłam ją czytać pod koniec lipca i po drodze na jeden wyjazd wzięłam lżejszą (pod względem ciężaru) pozycję, potem kupiłam jakąś inną i odłożyłam tamtą na drugi plan.

W ogóle z tą książką była śmieszna historia. Tę pozycję kupiłam w Kołobrzegu w galerii. Na samym środku takiego jakby holu, stała sobie taka wysepka pełna książek. Okazało się, że jest to jakaś wyprzedaż i wszystko jest -50%. Po 10 minutowych oględzinach natrafiłam na dość pokaźną książkę, która bardzo przyciągała opisem z tyłu. Bo przecież nie na każdej tylnej okładce jest napisane wytłuszczonym drukiem: "ROSYJSKI BESTSELLER, PONAD MILION SPRZEDANYCH EGZEMPLARZY" albo "JEŚLI KSIĄŻKI TO SNY, KTÓRE ŚNIĄ SIĘ NAM NA JAWIE, TO MAX FREI JEST NOWYM HARRYM POTTEREM DLA DOROSŁYCH". Teraz zauważyłam, że w ogóle nie użyłam tytułu książki, więc może w końcu to zrobię. Książka nazywa się "Obcy" i jest pierwszą częścią cyklu "Labirynty Echo".Została napisana przez Maxa Freie. Ale co jest ciekawe Max Frei jest tak naprawdę alter ego samej autorki. Pisarka nazywa się Swietłana Martynczik i pochodzi z Rosji. Gdzieś wyczytałam (chyba na skrzydełku okładki), że "Labirynty Echo" mają już 40 tomów!

"Kiedy wiesz, o czym rozmawiać z człowiekiem, to oznaka wzajemnej sympatii. Kiedy macie o czym wspólnie pomilczeć, to początek prawdziwej przyjaźni."

Jeśli chodzi o fabułę to trochę mnie zaskoczyła. Niestety w ten negatywny sposób. Tył książki wskazywał na to, że jest to swoisty kryminał z elementami fabuły fantastycznej i przygodowej. Owszem. Fantastyka i przygoda była, ale temu raczej daleko do kryminału. Głównym bohaterem książki jest Max Frei, który jest dość ciekawym człowiekiem. ten 30 latek woli spać w dzień i pracować w nocy. Dla Maxa ogromna rolę odgrywają też sny. Pewnego razu właśnie za sprawa snu przenosi się do tajemniczego magicznego świata zwanego Echo. Dostaje posadę w Tajnym Związku Wywiadowczym u samego naczelnika sir Juffina Halleya.

Tak jak wspominałam wcześniej Max Frei jest wyjątkowo ciekawym człowiekiem. Nawet już nie mówię o jego dziwnym systemie dobowym. Max ma dar pakowania się w kłopoty. Jeśli w jego życiu coś nie wyszło wszystko musi być potem jeszcze gorsze. Jest za to cudownym przyjacielem, którego każdy chciałby mieć. Swietłana wykreowała jego postać w niesamowity sposób. Uwielbiam ludzi z poczuciem humoru, którzy są optymistami i nigdy nie opuszczają przyjaciół w potrzebie. Mimo że Max, nasz główny bohater, przejawił te wszystkie cechy, to właśnie Melifario został moim faworytem. Bardzo roztrzepany i szalony, ale wciąż niesamowicie sympatyczny i przyciągający. Strasznie podoba mi się też jego ksywka: "Mistrz Jedząco-Słuchający". Czy to nie cudowny pseudonim? Jednak nie możemy zapomnieć o innych. Wspomniany wcześniej Juffin Halley, Melamori, sir Luukfi Pens (uroczy chłopak), Lonely-Lockey, sir Kofa joch i cała gama innych bohaterów.

Świat stworzony przez autorkę jest niesamowity. Widać, że Swietłana ma nieograniczoną wyobraźnie. Jeszcze nigdy (chyba) w moim czytelniczym życiu nie zobaczyłam tak cudownego i niesamowitego świata jakim jest Echo i okolice. Kiedy przeczytałam ostatnio rozdział książki powiedziałam sobie: "Jak ja bym się tam chciała znaleźć!". Najbardziej podobał mi się opis więzienia. Wygląda ono całkowicie inaczej niż te, które my znamy z filmów, książek czy wiadomości. Więźniowie są tam traktowani niczym króle! Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej jak wygląda więzienie w Echo koniecznie sięgnijcie po "Obcego".

Jednak bardzo trudno jest znaleźć książkę, która jest idealna pod każdym względem. Niestety w "Obcym" nie spodobał mi się język i styl pisania autorki. Prawdopodobnie wynika to z tłumaczenia, gdyż rosyjski ma bardzo dużo słów. mimo oto książka jest pisana w sposób "dziecinny" i "prosty". To co tez zauważyłam to kilka błędów logicznych. Np.kiedy bohaterowie mówili, że już nie mogą się nigdy spotkać, a tu nagle sześć stron dalej spotykają się, gadają i w ogóle. Jednak czytało się to raczej przyjemnie. Nie przypadła mi tez do gustu szata graficzna. Okładka wydaje mi się taka nijaka. Po prostu brzydka. Za to ta "okładka" na pierwszej stronie jest śliczna. Bo minimalistyczna. A ja uwielbiam minimalizm.

Jesli szukacie lekkiej lektury (nie pod względem ciężaru, zdecydowanie) musicie sięgnąć po "Obcego" Maxa Frei, czy jak kto woli Swietłany Martyzczik. 

P.A..F.F ft. Bosski- Bomba
OBCY- MAX FREI
Wydawnictwo ZYSK i S-KA




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Rok Szczura" Clare Furniss, czyli jak pogodzić się ze startą według Pearl

Najlepsza książka o wikingach, czyli "Klan" Adrienne Young {przedpremierowo}

Złoczyńcy jako bohaterowie, czyli "Szóstka Wron" Leigh Bardugo